Dzięki dziewczyną poczułam się lepiej. Zawsze śpiewamy, kiedy którejś z nas jest smutno. To taka jakby nasza tradycja.
- Dzięki. Już mi lepiej- przytuliłam przyjaciółki:
- Przy nas po prostu nie możesz być smutna- powiedziała Łucja.
- Masz zamiar z nim pogadać?- zapytała Sophie.
- Chyba tak, ale nie wiem kiedy- westchnęłam.
- Wiem dlaczego jest ci to trudno zrobić- zaśmiała się Łucja.
- Dlaczego?- zaciekawiła się Sophie.
- Nie widzisz? Mój brat się jej podoba- krzyknęła.
- Nieprawda!- oburzyłam się.
- A właśnie, że tak. Żałujesz, że go wtedy odetchnęłaś.
- Już nigdy do ciebie nie przyjdę z żadną sprawą- wydęłam policzki.
- Przyjdziesz- wytknęła mi język.
Zabrałam poduszkę leżącą na łóżku i zaczęłam uderzać nią Łucję.
- Auć- krzyknęła i zabrała inną poduszkę oddając mi.
- Ej- krzyknęłam i zdzieliłam ją poduszką.
- Dziewczyny!- Sophie spróbowała nas rozdzielić, ale oberwała z obu poduszek.
- O nie!- powiedziała i zabierając kolejną poduszkę zaatakowała mnie, a potem Łucję.
Po 15 minutach opadłyśmy zmęczone na łóżko.
- Nie jestem w nim zakochana- spróbowałam sprostować.
- Jesteś- Łucja z Sophie wypowiedziały te słowa równocześnie.
- OO- krzyknęłam- Jesteście głupie- wstałam- Wychodzę.
- Do Maxa?- obie się podniosły.
- Nie? Do siebie?- przewróciłam oczami.
- Nie idź!- poprosiła Łucja.
- Dlaczego nie?- uniosłam brew.
- Bo nie. Dobra- nie będziemy zaczynać- Sophie uniósła ręce.
- To mi się podoba- podeszłam do nich i wskoczyłam na łóżko.
- To co robimy?
- Leżymy i rozmawiamy.
- I oglądamy- Sophie wstała z łóżka i podeszła do telewizora, włączając jakiś film.
- Pójdę zrobić popcorn- zgłosiłam się, wstając.
Ruszyłam w stronę kuchni. Gdy schodziłam po schodach ktoś złapał mnie za rękę, odwracając.
- Charlotte- usłyszałam głos Maxa. Spoglądał na mnie błagalnie swoimi czekoladowymi oczami.
- Śpieszę się- wyswobodziłam się z jego objęć i ruszyłam do kuchni. Słyszałam jego kroki za sobą. Nie odpuścił.
- Max do cholery- odwróciłam się i zobaczyłam Leondre.
- Też miło Cię wiedzieć- zaśmiał się.
- Oj, przepraszam. Myślałam, że to..
- Max. Tak wiem. Mam dobry słuch. Coś się stało?
- Nic wielkiego. Przyszedłeś po coś konkretnego?
- Sok dla mnie i Charliego, a ty?
- Popcorn.
- Maraton?- wytrzeszczył oczy.
- Raczej babskie pogaduchy przed telewizorem.
- Bleee.. Nuda- posmutniał- A myślałem, że damy radę się wprosić.
- Chciałbyś- wytknęłam mu język, wstawiając popcorn do mikrofalówki.
- Już nie- odpowiedział.
Gdy moje jedzenie było gotowe ruszyłam na górę, a za mną Leo. Rozdzieliliśmy się udając do wybranych pokoi.
- Jestem- zamknęłam za sobą drzwi pokoju Sophie.
Max:
Próbowałem porozmawiać z Charlotte, ale ona tego nie chciała. Miałem zamiar za nią pójść, ale wiedziałem, że to nic by nie dało, więc wróciłem do pokoju. Usadowiłem się na łóżku i włożyłam na uszy słuchawki.
Łucja:
Spojrzałam na Charlotte. Niby się uśmiechała i rozmawiała z nami, ale ja ją znam. Była nieszczęśliwa. Gryzła ją ta sytuacja. Próbowała udawać, ale przede mną niczego nie ukryje.
- Charlotte- powiedziałam w końcu.
- Tak?- spojrzała na mnie zaskoczona.
- Pogadaj z nim w końcu.
- Ale z kim?- próbowała udawać.
- Nie udawaj. Wiesz o co chodzi. Ile czasu chcesz jeszcze zwlekać?
- Na razie nie chce z nim rozmawiać, nie umiem.
- Nie wierzę w to- wtrąciła się Sophie- ty i Max zawsze byliście za sobą, jak jedno. Zachowywaliście się jak dwójka zakochanych, a teraz z nim nie rozmawiasz i choć jesteś smutna boisz się tego zrobić.
- Nie twoja w tym głowa mnie oceniać- Charlotte miała łzy w oczach.
- Nie mogę patrzeć jak się tak marnujesz. Jeżeli z nim nie porozmawiasz teraz, to ja to zrobię i wszystko mu powiem, do cholery- Sophie naprawdę się zdenerwowała.
- Dziewczyny stop!- wtrąciłam się- Nie możecie się kłócić w takich sytuacjach i o takie głupoty- spróbowałam im to wytłumaczyć.
- Widzę, że wy nie potraficie mi pomóc- zdenerwowana Charlotte wstała i wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami.
- No i zajebiście! Obrażaj się!- krzyknęła Sophie chowając twarz w dłonie.
- Powinnam z nią porozmawiać- zaczęłam.
- Nie wysilaj się. Poszła do Devriesa lub Lenehana- powiedziała Sophie, bawiąc się palcami.
- Skąd wiesz?- zdziwiłam się.
- To moja siostra. Kiedy jest zła lub smutna nie potrafi siedzieć sama. Nigdy nie pójdzie do żadnej z mam, do Maxa się nie odzywa, więc zostają oni- odpowiedziała z przekonaniem.
- Okey- wzruszyłam ramionami, kładąc się obok Sophie.
Charlie:
- Ciekawe co robią dziewczyny- zacząłem.
- Babski wieczór- skrzywił się Leo.
- Skąd wiesz?- zdziwiłem się.
- Spotkałem Charlotte na dole- wzruszył ramionami.
- Jest ostatnio jakaś dziwna- stwierdziłem.
- To przez Maxa- beznamiętnie powiedział Leondre.
- Jak to?
- Są tak jakby skłóceni- oznajmił.
- Rozumiem.
Nagle ktoś nie pewnie otworzył drzwi mojego pokoju.
- Mogę wejść?- usłyszałem zapłakany głos Charlotte.
- Jasne- podszedłem do drzwi- Co się stało? Czemu płaczesz?- otarłem jej łzy i ją przytuliłem.
- Nieważne.
- To przez Maxa?- Leondre podszedł do nas.
- Nie do końca- wychlipiała.
Złapałem ją za rękę i zaprowadziłem na łóżko, każąc jej usiąść.
- Dziewczyny?
- Sophie- powiedziała smutno.
- Co z nią nie tak?
Na samo imię Sophie ścisnął mi się żołądek. Głupek z ciebie- zbeształem się w myślach. Jak mogłem teraz o tym myśleć?
- Nie chcę rozmawiać z Maxem, bo się boję, po prostu się boję, ale ona stawia mnie pod ścianą, próbuje zmusić do rozmowy. Ja...- załamał jej się głos.
- Nie musisz z nim rozmawiać teraz. Twoja siostra się o ciebie martwi. Wyglądasz jak wrak człowieka odkąd..
- Wiem, ale ja umiem o siebie zadbać.
- Rozumiem- uśmiechnąłem się słabo.
- Chyba pójdę się położyć- dziewczyna ziewnęła- Dziękuję za rozmowę.
- Nie ma za co. Dobranoc- przytuliłem Lotte.
- Branoc- Leondre podszedł do niej i ją przytulił.
.........................................................................................................................................
Hej kochani!!! Ostatnio mało was komentuję, dlatego pamiętajcie im więcej komentarzy tym więcej motywacji i szybciej wstawiam rozdziały. Dziękuję.Druga sprawa- by być na bieżąco z rozdziałami, wbijajcie na moją grupę na facebooku : Szalone truskawki Kingi. Kolejna sprawa- będę się starała wstawiać rozdziały co dwa lub trzy dni, mam nadzieję, że wam to pasuję. Oprócz tego powoli wyjaśniamy kilka spraw w opowiadaniu, dlatego może się w niedługim czasie wiele zmienić. Dobra, ale bez spojlerów.
Czy chcielibyście, żebym coś zmieniła? Np. wygląd bloga, długość rozdziałów, cokolwiek? .........................................................................................................................................
- Przyjdziesz- wytknęła mi język.
Zabrałam poduszkę leżącą na łóżku i zaczęłam uderzać nią Łucję.
- Auć- krzyknęła i zabrała inną poduszkę oddając mi.
- Ej- krzyknęłam i zdzieliłam ją poduszką.
- Dziewczyny!- Sophie spróbowała nas rozdzielić, ale oberwała z obu poduszek.
- O nie!- powiedziała i zabierając kolejną poduszkę zaatakowała mnie, a potem Łucję.
Po 15 minutach opadłyśmy zmęczone na łóżko.
- Nie jestem w nim zakochana- spróbowałam sprostować.
- Jesteś- Łucja z Sophie wypowiedziały te słowa równocześnie.
- OO- krzyknęłam- Jesteście głupie- wstałam- Wychodzę.
- Do Maxa?- obie się podniosły.
- Nie? Do siebie?- przewróciłam oczami.
- Nie idź!- poprosiła Łucja.
- Dlaczego nie?- uniosłam brew.
- Bo nie. Dobra- nie będziemy zaczynać- Sophie uniósła ręce.
- To mi się podoba- podeszłam do nich i wskoczyłam na łóżko.
- To co robimy?
- Leżymy i rozmawiamy.
- I oglądamy- Sophie wstała z łóżka i podeszła do telewizora, włączając jakiś film.
- Pójdę zrobić popcorn- zgłosiłam się, wstając.
Ruszyłam w stronę kuchni. Gdy schodziłam po schodach ktoś złapał mnie za rękę, odwracając.
- Charlotte- usłyszałam głos Maxa. Spoglądał na mnie błagalnie swoimi czekoladowymi oczami.
- Śpieszę się- wyswobodziłam się z jego objęć i ruszyłam do kuchni. Słyszałam jego kroki za sobą. Nie odpuścił.
- Max do cholery- odwróciłam się i zobaczyłam Leondre.
- Też miło Cię wiedzieć- zaśmiał się.
- Oj, przepraszam. Myślałam, że to..
- Max. Tak wiem. Mam dobry słuch. Coś się stało?
- Nic wielkiego. Przyszedłeś po coś konkretnego?
- Sok dla mnie i Charliego, a ty?
- Popcorn.
- Maraton?- wytrzeszczył oczy.
- Raczej babskie pogaduchy przed telewizorem.
- Bleee.. Nuda- posmutniał- A myślałem, że damy radę się wprosić.
- Chciałbyś- wytknęłam mu język, wstawiając popcorn do mikrofalówki.
- Już nie- odpowiedział.
Gdy moje jedzenie było gotowe ruszyłam na górę, a za mną Leo. Rozdzieliliśmy się udając do wybranych pokoi.
- Jestem- zamknęłam za sobą drzwi pokoju Sophie.
Max:
Próbowałem porozmawiać z Charlotte, ale ona tego nie chciała. Miałem zamiar za nią pójść, ale wiedziałem, że to nic by nie dało, więc wróciłem do pokoju. Usadowiłem się na łóżku i włożyłam na uszy słuchawki.
Łucja:
Spojrzałam na Charlotte. Niby się uśmiechała i rozmawiała z nami, ale ja ją znam. Była nieszczęśliwa. Gryzła ją ta sytuacja. Próbowała udawać, ale przede mną niczego nie ukryje.
- Charlotte- powiedziałam w końcu.
- Tak?- spojrzała na mnie zaskoczona.
- Pogadaj z nim w końcu.
- Ale z kim?- próbowała udawać.
- Nie udawaj. Wiesz o co chodzi. Ile czasu chcesz jeszcze zwlekać?
- Na razie nie chce z nim rozmawiać, nie umiem.
- Nie wierzę w to- wtrąciła się Sophie- ty i Max zawsze byliście za sobą, jak jedno. Zachowywaliście się jak dwójka zakochanych, a teraz z nim nie rozmawiasz i choć jesteś smutna boisz się tego zrobić.
- Nie twoja w tym głowa mnie oceniać- Charlotte miała łzy w oczach.
- Nie mogę patrzeć jak się tak marnujesz. Jeżeli z nim nie porozmawiasz teraz, to ja to zrobię i wszystko mu powiem, do cholery- Sophie naprawdę się zdenerwowała.
- Dziewczyny stop!- wtrąciłam się- Nie możecie się kłócić w takich sytuacjach i o takie głupoty- spróbowałam im to wytłumaczyć.
- Widzę, że wy nie potraficie mi pomóc- zdenerwowana Charlotte wstała i wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami.
- No i zajebiście! Obrażaj się!- krzyknęła Sophie chowając twarz w dłonie.
- Powinnam z nią porozmawiać- zaczęłam.
- Nie wysilaj się. Poszła do Devriesa lub Lenehana- powiedziała Sophie, bawiąc się palcami.
- Skąd wiesz?- zdziwiłam się.
- To moja siostra. Kiedy jest zła lub smutna nie potrafi siedzieć sama. Nigdy nie pójdzie do żadnej z mam, do Maxa się nie odzywa, więc zostają oni- odpowiedziała z przekonaniem.
- Okey- wzruszyłam ramionami, kładąc się obok Sophie.
Charlie:
- Ciekawe co robią dziewczyny- zacząłem.
- Babski wieczór- skrzywił się Leo.
- Skąd wiesz?- zdziwiłem się.
- Spotkałem Charlotte na dole- wzruszył ramionami.
- Jest ostatnio jakaś dziwna- stwierdziłem.
- To przez Maxa- beznamiętnie powiedział Leondre.
- Jak to?
- Są tak jakby skłóceni- oznajmił.
- Rozumiem.
Nagle ktoś nie pewnie otworzył drzwi mojego pokoju.
- Mogę wejść?- usłyszałem zapłakany głos Charlotte.
- Jasne- podszedłem do drzwi- Co się stało? Czemu płaczesz?- otarłem jej łzy i ją przytuliłem.
- Nieważne.
- To przez Maxa?- Leondre podszedł do nas.
- Nie do końca- wychlipiała.
Złapałem ją za rękę i zaprowadziłem na łóżko, każąc jej usiąść.
- Dziewczyny?
- Sophie- powiedziała smutno.
- Co z nią nie tak?
Na samo imię Sophie ścisnął mi się żołądek. Głupek z ciebie- zbeształem się w myślach. Jak mogłem teraz o tym myśleć?
- Nie chcę rozmawiać z Maxem, bo się boję, po prostu się boję, ale ona stawia mnie pod ścianą, próbuje zmusić do rozmowy. Ja...- załamał jej się głos.
- Nie musisz z nim rozmawiać teraz. Twoja siostra się o ciebie martwi. Wyglądasz jak wrak człowieka odkąd..
- Wiem, ale ja umiem o siebie zadbać.
- Rozumiem- uśmiechnąłem się słabo.
- Chyba pójdę się położyć- dziewczyna ziewnęła- Dziękuję za rozmowę.
- Nie ma za co. Dobranoc- przytuliłem Lotte.
- Branoc- Leondre podszedł do niej i ją przytulił.
.........................................................................................................................................
Hej kochani!!! Ostatnio mało was komentuję, dlatego pamiętajcie im więcej komentarzy tym więcej motywacji i szybciej wstawiam rozdziały. Dziękuję.Druga sprawa- by być na bieżąco z rozdziałami, wbijajcie na moją grupę na facebooku : Szalone truskawki Kingi. Kolejna sprawa- będę się starała wstawiać rozdziały co dwa lub trzy dni, mam nadzieję, że wam to pasuję. Oprócz tego powoli wyjaśniamy kilka spraw w opowiadaniu, dlatego może się w niedługim czasie wiele zmienić. Dobra, ale bez spojlerów.
Czy chcielibyście, żebym coś zmieniła? Np. wygląd bloga, długość rozdziałów, cokolwiek? .........................................................................................................................................

świetny rozdział czekam na next :)
OdpowiedzUsuńMega się to czyta :) Czekam na kolejny, mam nadzieję że szybko go dodasz. Fajny wygląd bloga, pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńCiekawy rozdział :)
OdpowiedzUsuńZrobie ci spam I koniec
OdpowiedzUsuń