Sophie:
Obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Najwyraźniej nikt nie kwapił się by je otworzyć, więc niechętnie wstałam. Zeszłam na boso po schodach i otworzyłam drzwi. Zatkało mnie.
- Damian?!- krzyknęłam nie wierząc własnym oczom.
- Nie przytulisz mnie?- chłopak rozłożył ręce, a ja się na niego rzuciłam. Weszliśmy do środka.
- Co ty tutaj robisz?- zapytałam prawie płacząc ze szczęścia.
- Chciałem zrobić ci niespodziankę i jestem. Ślicznie wyglądasz- dodał i uśmiechnął się.
Spojrzałam na siebie. Zabiję tego kto to wymyślił. Po tak długim czasie niewidzenia mój chłopak widzi mnie tak:
Nie dość, że rozczochraną to jeszcze bez makijażu i w piżamie. Musiałam się zarumienić, bo Damian podszedł do mnie.
- Mówię serio- pocałował mnie w czoło.
- Dasz mi chwilkę, prawda?- zapytałam.
- Jasne.
Wbiegłam na górę by doprowadzić się do porządku. Po 20 minutach mi się to udało:
Charlotte:
Gotowa:
zeszłam na dół. Byłam ciekawa czy mój plan się uda i jak zareaguje na to Sophie. Zaskoczył mnie widok Damiana na dole.
- Damian!- rzuciłam mu się na szyję- Nie wiedziałam, że przyjedziesz tak szybko.
- Nie mogłem się doczekać, więc jestem.
- Gdzie Sophie? Widziałeś się już z nią?- zapytałam ciekawie.
- Poszła się ogarnąć. Chyba zrobiło jej się głupio, że zobaczyłem ją z samego rana- zaśmiał się.
Dołączyłam do niego.
- Stęskniłam się za tobą- znowu go przytuliłam.
- Hej! Co tu się dzieje?- do pokoju weszli Max i Sophie.
- Oddaj mi mojego chłopaka!- Sophie podeszła do nas, odciągając mnie od Damiana.
- A ty puść moją dziewczynę- Max mocno mnie przytulił i pocałował.
Po chwili wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Powinieneś poznać chłopaków- zaproponowałam.
- To świetny pomysł!- Sophie klasnęła w dłonie.
Razem z siostrą postanowiłyśmy iść po bruneta i blondyna. Weszłam do pokoju Leo. Ten już na szczęście nie spał. W skrócie objaśniłam mu sytuację i ściągnęłam na dół. Na schodach spotkaliśmy też Sophie i Charliego. Na dole przedstawiłyśmy sobie chłopaków. Od razu znaleźli wspólny język. Rozmawialiśmy przez chwilę. Po kilku minutach dołączyła do nas Łucja:
- Dobra. Fajnie się rozmawia, ale my z Sophie dawno się nie widzieliśmy i musimy teraz to nadrobić, więc wychodzimy- powiedział Damian łapiąc Sophie pod bok.
Łucja:
Udałam się do swojego pokoju. Po 15 minutach odwiedził mnie Leo. Przytuliłam go na powitanie:
- Powinniśmy mu powiedzieć- oznajmił Leo.
- Wiem, ale jeszcze nie teraz- odpowiedziałam.
- Okey- chłopak westchnął.
Minęło już kilka dni odkąd jesteśmy razem. Max niedługo wraca do Polski. Muszę mu powiedzieć do tego czasu. Leo chciał włączyć muzykę, więc ja położyłam się na łóżku. Po chwili poczułam ciężkie ciało przygniatające mnie:
- Leo zejdź!- zaczęłam wrzeszczeć.
- Poproś- chłopak zaczął mnie łaskotać.
- Leo grubasie!- krzyczałam dalej.
- Teraz przeproś!
- Nigdy.
- No to nie- chłopak znowu zaczął mnie łaskotać.
- Leo do cholery! Przestań!
- Nie przeklinaj!- chłopak najwyraźniej świetnie się bawił.
- To nie jest śmieszne!
- A właśnie, że jest- Leo pokazał ząbki- albo przeprosisz, albo nie dam ci spokoju.
- Okey! Przepraszam!- krzyknęłam.
Chłopak przestał mnie łaskotać i pochylił się nade mną łącząc nasze wargi:
- Co tu się dzieje?!!- usłyszałam, po czym ciężkie ciało Leo zniknęło z mojego. Okazało się, że Max je zrzucił.
- Max!- oburzyłam się.
Ześlizgnęłam się z łóżka i zakryłam ciałem Leo. Max nie będzie bił mi chłopaka. To mój wybór z kim chodzę.
- Czyś ty oszalała? Pozwoliłaś pocałować się tej gwiazdeczce?- chłopak był wkurzony.
- Ta gwiazdeczka to mój chłopak!- teraz to ja byłam wściekła- Nie masz prawa układać mi życia!
- Ale... jak to? Ty... i ..on?- chłopak był w szoku.
- Max- mój głos złagodniał- znasz mnie od urodzenia, wiesz, że możesz mi ufać.
- Ja- chłopak nerwowo przełknął ślinę- wiem, ale martwię się o ciebie- wyznał.
- Wiem braciszku- przytuliłam go- ale ja jestem już dużą dziewczynką i kocham Leo- dodałam.
Max niepewnie spojrzał na bruneta.
- No dobra. Chodź- mój brat podał rękę mojemu chłopakowi.
Leo nie wiedząc czy dobrze robi ją ujął.
- Nie masz zamiaru mnie bić?- zapytał.
- Nie- Max się roześmiał.
- Uff- wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Po chwili Max wyszedł z mojego pokoju.
- Nic ci nie jest?- zapytałam Leo.
- Wiesz twój brat tylko ściągnął mnie z łóżka z dużym impetem uderzając mną o podłogę, ale na szczęście była ona dla mnie łaskawa i tylko lekko się poobijałem- powiedział.
- Uwielbiam twoje poczucie humoru- przewróciłam oczami, a chłopak mnie pocałował:
..............................................................................................................................Tak wiem- nie można tak kończyć. Przepraszam, ale uwielbiam takie końcówki. Rozdział trochę do dupy wiem. Średnio mi jakoś teraz wychodzą te rozdziały. Postaram się poprawić. No cóż- dziękuję wszystkim za komentowanie. Jestem wam wdzięczna. To tyle na dzisiaj. Miłego czytania :D
..............................................................................................................................
















