Usłyszałem z dołu głos mamy.
- Śniadanie.
Leniwie wstałem z łóżka i ruszyłem do łazienki. Wziąłem prysznic i się ubrałem:
Gotowy zszedłem na dół. Wszyscy siedzieli już przy stole, najwyraźniej czekając na mnie.
- Dłużej się nie dało?- zapytała mama, podtrzymując się pod boki.
- Dopiero wstałem- wzruszyłem ramionami.
- Siadaj i jedz- powiedziała kobieta, siadając obok mnie.
Rozejrzałem się dookoła. Po mojej lewej stronie siedziała Charlotte, a obok niej Max. Chłopak co jakiś czas na nią spoglądała, ale ona zachowywała się jakby tego nie widziała. Obok Maxa siedziała Sophie, zaraz potem Charlie. Był rozkojarzony. Coś z nim nie tak. Obok niego siedziała Łucja. Uśmiechała się. Była jak zawsze pełna energii. Utkwiłem w niej wzrok, co nie umknęło uwadze Charlotte.
- Gapisz się- dziewczyna szepnęła mi do ucha.
- O.. rzeczywiście- odwróciłem głowę.
Dziewczyna zaśmiała się wracając do jedzenia. Wróciłem do obserwacji. Obok Łucji siedziała Susan- matka Charlotte i Sophie, a obok Karen- mama Charliego.
Gdy wszyscy skończyli Łucja zaproponowała, że pozmywa naczynia.
- Pomogę ci- oznajmiłem.
Kuchnia szybko opustoszała. Zostałem tylko ja i Łucja.
Łucja:
- Myślałam, że nie lubisz pomagać w kuchni.
- Bo nie lubię- zaśmiał się.
Spojrzałam na niego. Wyraz jego twarzy był beznamiętny. Jakby o niczym nie myślał lub umiał to dobrze maskować. Zabrałam się za zmywanie. Leo mi pomagał. Pracowaliśmy w ciszy. Było trochę dziwnie, zważając na to, że obok stał Leo. Myślałam, że on nigdy nie milczy. Poczułam się niezręcznie.
- Zimno ci?- zdziwił się chłopak.
- Nie. Jest okey.
- Może zamknę okno- zaproponował i podszedł do okna, zamykając je.
- Dziękuję- odpowiedziałam, mimo że wcale nie czułam chłodu.
Gdy skończyliśmy postanowiłam pójść na górę. Leondre zrobił to samo. Rozeszliśmy się do pokoi, nie wymieniając ani jednego słowa. Chłopak nawet na mnie nie spojrzał. Jakby wcale mnie przy nim nie było. Westchnęłam. Poczułam smutek. Weszłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Myśli krążyły po mojej głowie. Zrobiłam coś nie tak? Leo poczuł się urażony? Co się stało?
Ta sytuacja nie dawał mi spokoju.
Leondre:
Widziałem, że Łucja czuje się dziwnie, ale nie wiedziałem o czym możemy rozmawiać. Pierwszy raz w życiu nie wiedziałem co powiedzieć, milczałem jak zaklęty. Nawet się nie pożegnałem. Nie wiem co się stało, ale nie umiałem przy niej wypowiedzieć ani słowa... Co się ze mną do cholery dzieje? Zachowuję się przy niej jak idiota i ją ranię...
Charlotte:
Rozejrzałam się po pokoju. Moją uwagę przykuło zdjęcie wiszące na ścianie. Podeszłam tam i je ściągnęłam. Przedstawiało ono mnie, Łucję, Sophie i Maxa w dniu jego osiemnastych urodzin. Łzy spłynęły po moim policzku. Tęsknię za nim. Odwiesiłam zdjęcie na miejsce. Nie mogę się dłużej okłamywać. Nie jestem tchórzem! Otarłam twarz i wyszłam z pokoju.
Max:
Robiłem porządek w szafie, gdy usłyszałem głośne pukanie do drzwi. Nie miałem ochoty z nikim rozmawiać, ale nie lubię być niemiły.. Ehh..
- Proszę
Drzwi lekko się uchyliły. Po chwili w moim pokoju stała Charlotte. Byłem w szoku. No jej to się tu nie spodziewałem..
Charlotte:
Max patrzył na mnie nie dowierzając. Postanowiłam zacząć.
- Musimy w końcu porozmawiać- nie patrząc na niego weszłam w głąb pokoju:
i usiadłam na łóżku. Chłopak głośno przełknął ślinę i usiadł obok mnie.
- Charlotte ja nie chcę, żeby to co zrobiłem zniszczyło naszą przyjaźń. Spróbujmy o tym zapomnieć.
- Max o tym nie da się zapomnieć.
- Da. Musimy spróbować.
- Powiedz mi jedną rzecz- Czy ty zapomniałeś o tym co do mnie czujesz?
- Nie, nigdy nie zapomnę, ale...
- Więc ja też nie. Ja też tego nie zapomnę.
Spojrzałam na niego. Jego oczy wyrażały ból i złość na samego siebie.
- Rozumiem. Wszystko spieprzyłem- chłopak posmutniał.
- Nie mów tak- uniosłam jego podbródek tak, żeby nasze oczy były na przeciwko siebie- Niczego nie spieprzyłeś- zbliżyłam się do niego, łącząc nasze wargi:
Chłopak był w szoku, ale po chwili odwzajemnił pocałunek. Po kilku sekundach oderwaliśmy się od siebie.
- Przepraszam- powiedziałam cicho.
- Za co?- uśmiechnął się.
- Za to- odpowiedziałam.
- Powiedz mi co to znaczyło?- chłopak złapał mnie za ręce.
- Prze ten czas coś zrozumiałam. Nie chciałam cię wtedy odepchnąć- po prostu byłam w szoku. Później bałam się z tobą porozmawiać, bo ja cię kocham- powiedziałam jednym tchem nawet nie patrząc na chłopaka.
- Spójrz na mnie, proszę.
Zrobiłam to unosząc lekko głowę.
- Tak lepiej. Ja też cię kocham Charlotte. Od dawna.
Bez słowa przytuliłam chłopaka:
- Nie kłóćmy się już więcej- spojrzałam na niego.
- Nigdy- chłopak przyciągnął mnie do siebie.
Siedzieliśmy tak przez chwilę. Chłopak bawił się moimi włosami.
- Charlotte?
- Tak?
- Zostaniesz moją księżniczką?- chłopak nerwowo przełknął ślinę.
- Oczywiście, że tak- pocałowałam go:
Charlie:
Siedziałem na łóżku grając na gitarze, kiedy usłyszałem trzask drzwi. Odwróciłem się i zobaczyłem Leo.
- Co ci jest?- zapytałem.
- Jestem idiotą- bąknął.
- Mów jaśniej Leo -zdenerwowałem się.
- Łucja myśli, że zrobiła coś nie tak.. przeze mnie.
- Nadal nie rozumiem- byłem coraz bardziej zdziwiony.
- Zostałem z nią w kuchni i nie wiem, dlaczego, ale milczałem, nie potrafiłem powiedzieć ani słowa.
- I co dalej?
- Poszła do siebie. Smutna, a ja nawet się nie pożegnałem. Nic. I nie wiem co mi się stało.
- No to grubo.
- Wiem.
- Może jej to wytłumacz? Pogadaj z nią?- zaproponowałem.
- A jeśli znowu nic nie powiem? Ja nigdy nie milczę, a teraz...
- A teraz się zakochałeś- zaśmiałem się.
- Nieprawda- Leo dam nie był tego pewien.
- Jesteś tego pewien? Nie wyglądasz na pewnego.
- Pogadam z nią- chłopak westchnął i wyszedł z pokoju.
....................................................................................................................................
Hej misiaczki. Powiedzcie mi- czy podoba wam się nasza nowa para, bo mi bardzo <3. Piszcie w komentarzach wasze pomysły na połączenie imion- Charlotte i Max.
Kolejna sprawa jest taka- nie obiecuję, że rozdział będzie w poniedziałek! Możliwe, że dopiero we wtorek. No i nadal zapraszam do większej aktywności, bo z tą tu pod spodem krucho. Dziękuję. Miłego czytania i w ogóle weekendu <3 <3 . P. S- chciałabym podziękować mojej przyjaciółce Wiktorii, która ciągle zachęca mnie do pisania dalej i pomaga mi się z tym uporać. Dziękuję za twoje pomysły i za to, że dzięki tobie ten blog nadal istnieje. To ten na dzisiaj to tyle- wiem trochę dużo, ale cóż...
Kolejna sprawa jest taka- nie obiecuję, że rozdział będzie w poniedziałek! Możliwe, że dopiero we wtorek. No i nadal zapraszam do większej aktywności, bo z tą tu pod spodem krucho. Dziękuję. Miłego czytania i w ogóle weekendu <3 <3 . P. S- chciałabym podziękować mojej przyjaciółce Wiktorii, która ciągle zachęca mnie do pisania dalej i pomaga mi się z tym uporać. Dziękuję za twoje pomysły i za to, że dzięki tobie ten blog nadal istnieje. To ten na dzisiaj to tyle- wiem trochę dużo, ale cóż...
....................................................................................................................................





Jeju jak ty cudownie piszesz świetny rozdzaikł jka zawsze :)
OdpowiedzUsuńczekam na next
Charlax 😂😂 Kc te rozdziały
OdpowiedzUsuń