Ważna notka pod rozdziałem! Przeczytaj!!!
Leondre:Stałem przed drzwiami pokoju Łucji. Głośno przełknąłem ślinę i zapukałem. Po chwili milczenia doczekałem się odzewu.
- Proszę- usłyszałem cichy i smutny głos dziewczyny.
Wszedłem do środka.
- Hej- zacząłem nie pewnie.
- Leondre? Co ty tutaj robisz? Myślałam, że nie masz ochoty ze mną rozmawiać- powiedziała z wyrzutem.
- To nie tak- wyjaśniłem.
- A jak?- podniosła głos- Przestajesz się do mnie odzywać, jakbym ci coś zrobiła. Jak ja mam się wtedy czuć?
- Wiem. Przepraszam. Po prostu mam zły dzień.
- I to wszystko?- uniosła brew.
- Nie- westchnąłem- kiedy stałem obok ciebie, poczułem się dziwnie, jakby coś odebrało mi głos. Ja nie wiem co się stało- zakończyłem.
- A ja poczułam się jakbyś mnie olewał.
- Wiem. Przykro mi- podszedłem do niej i odwróciłem w swoją stronę- Wybaczysz mi?- spojrzałem w jej oczy.
- Powiedz mi dlaczego ja nie potrafię się na ciebie gniewać?- powiedziała i mnie przytuliła:
- Sam tego nie wiem- westchnąłem.
Max:
Od zawsze czekałem na ten moment i w końcu się doczekałem. Charlotte leżała na moich kolanach:
i mogłem ją swobodnie przytulać bez żadnych obaw.
- Max?- Tak?
- Nie mówmy mojej mamie. Ona tego nie zaakceptuje.
- Jak sobie życzysz.
- Dziękuję- dziewczyna mocno mnie przytuliła- Wiesz chyba powinnam pogadać z Sophie.
- Chcesz mnie zostawić?- udawałem naburmuszonego.
- Nie. Po prostu się z nią pokłóciłam. Nie mogę o niczym innym myśleć.
- No dobra, ale wrócisz do mnie?
- Oczywiście- pocałowała mnie i wyszła.
Sophie:
Byłam wściekła. Spoglądałam w sufit, kiedy usłyszałam, że ktoś wchodzi do mojego pokoju. Zobaczyłam Charlotte.
- Sophie, ja chciałam cię przeprosić- powiedziała.
- Niby za co? To ja zachowałam się jak skończona idiotka- powiedziałam z żalem.
- Nieprawda. Proszę nie kłóćmy się- podeszła do mnie.
Bez słowa rzuciłam się jej na szyję.
- W zupełności się zgadzam.
- Muszę ci coś jeszcze powiedzieć- oznajmiła.
- Zamieniam się w słuch.
- Od dzisiaj jestem oficjalnie dziewczyną Maxa.
- To cudownie!- znowu przytuliłam siostrę- To na co ty jeszcze czekasz? Idź do niego!
- Okey- powiedziała i opuściła mój pokój.
W końcu są razem- pomyślałam.
Zabrałam z szafki telefon i wybrałam numer Damiana.
- Hej skarbie- przywitałam się.
- Hej księżniczko- odpowiedział.
- Jak u ciebie?- zapytałam.
- Smutno. Mega tęsknię.
- Ja też. To nie fair, że nie mogę cię przytulić- posmutniałam.
- Jak się tam bawisz?
- Bez ciebie gorzej niż bym mogła.
- Co u Charlotte? Trochę mi się przykszy bez tej wariatki- zaśmiał się.
- Dużo się u niej pozmieniało. Pamiętasz Maxa?
- To ten brat Łucji?
- Tak. A, więc są razem.
- Wiedziałem, że ciągnie ich do siebie- powiedział.
- Każdy to wiedział, tylko nie oni- oznajmiłam.
- Szkoda, że nie mogę jej pogratulować osobiście- westchnął.
- Jeszcze będzie okazja. Kiedy mnie odwiedzisz?- zapytałam.
- Hmm... z tym będzie ciężko. Rodzice nie zgadzają się, żebym do ciebie pojechał. Twierdzą, że to za daleko.
- To nie sprawiedliwe! Porozmawiaj z nimi jeszcze raz..
- Spróbuję. Muszę kończyć, pa.
- Cześć- westchnęłam smutno.
Łucja:
Położyłam się na łóżku. Po chwili Leo leżał obok mnie.
- Niedługo mamy koncert charytatywny- zaczął.
- Naprawdę? Gdzie?- zdziwiłam się. Nie wiedziałam o tym koncercie. W sumie dawno nie wchodziłam na żadne portale społecznościowe, co odbiło się na mojej wiedzy.
- W Londynie.
- W Londynie?- przełknęłam nerwowo ślinę.
- Tak. Pomyśleliśmy z Charlim, że pojedziecie z nami.
- Ja..- zawahałam się. Wiedziałam, że Charlotte i Sophie się na to nie zgodzą, a ja nie chciałam ich wystawić.
- Jeżeli nie chcesz to zrozumiem- posmutniał.
- Musiałabym porozmawiać z dziewczynami- wybrnęłam.
- Okey. Pogadamy z nimi. Chodź- chłopak złapał mnie za rękę. Wyszliśmy z pokoju zabierając po drodze Sophie. Nie zastaliśmy Charlotte, więc poszliśmy do pokoju Charliego:
Chłopa siedział na fotelu.
- Ktoś wie gdzie możemy zastać Charlotte?- zapytał niecierpliwie Leondre.
- Raczej nie powinniśmy jej przeszkadzać- zaśmiała się Sophie.
- Dlaczego?- zapytaliśmy równocześnie.
- Jest ze swoim chłopakiem w jego pokoju- powiedziała rozbawiona.
- Nie wierzę!- wrzasnęłam- Są razem i ja o tym nie wiem?
- Tak bywa, kiedy przesiadujesz całe dnie u Leo- powiedziała Sophie.
- I co z tego, że są razem? Będą musieli wytrzymać. Musimy przeprowadzić teraz ważną rozmowę- powiedział Leo i wybiegł z pokoju.
Boże Leo nie....
Max:
Charlotte leżała na moich kolanach, a ja bawiłem się jej włosami.
- Nadal nie wierzę w moje szczęście- powiedziałem.
- To uwierz, bo pomęczysz się ze mną jeszcze jakiś czas- zaśmiała się.
- Nie jesteś męcząca- oburzyłem się.
- Jeszcze zmienisz zdanie- oznajmiła.
- Nigdy- pocałowałem ją:
Nagle ktoś otworzył drzwi mojego pokoju. Speszony oderwałem się od mojej dziewczyny.
- Przepraszam, że przeszkadzam gołąbeczki- do pokoju wszedł rozbawiony Leo.
- Idiota- krzyknęła Charlotte i zabierając poduszkę z łóżka rzuciła nią w chłopaka... i trafiła.
- Auć- naburmuszył się- Porywam ci ją- podszedł do nas i złapał Charlotte za rękę.
- Nie...- jęknąłem.
- Na chwilę. Musimy poważnie porozmawiać.
- Ehhh.... no dobra- puściłem Charlotte.
Dziewczyna wstała z moich kolan i pocałowała na pożegnanie. Leo odciągnął ją ode mnie i wyszli z pokoju.. Głupek- pomyślałem.
Leondre:
W pokoju Charliego wszyscy czekali na nas niecierpliwie. Kiedy weszliśmy do środka moi przyjaciele dziwnie na mnie spojrzeli.
- Leo ty idioto!- krzyknęła Łucja.
- Co zrobiłem?- uniosłem brew.
- Jak mogłeś im przerwać- oburzyła się Sophie.
- Nie robili nic szczególnego- posłałem im chytry uśmiech i spojrzałem na Charlotte. Dziewczyna się zarumieniła.
- Chodź i nie zwracaj uwagi na tego głupka- do Charlotte podszedł Charlie.
- Nie jestem głupi- oburzyłem się.
- Dobra. O ile wiem to nie Leo jest tematem naszej rozmowy.
- To prawda- zacząłem- Nie wiem czy wiecie, ale w weekend mamy koncert charytatywny..
- I pomyśleliśmy, że mogłybyście pojechać z nami- dokończył Charlie.
- To świetny pomysł- ucieszyła się Charlotte.
- Ale jest jeszcze coś- zaczęła nie pewnie Łucja.
Coś jest z nią nie tak.
- Co takiego?- zdziwiły się jednocześnie Sophie i Charlotte.
- Bo to jest w Londynie- powiedziała nieprzekonana.
Spojrzałem na siostry. Wymieniły spojrzenia i posmutniały.
- To nie jest najlepszy pomysł- powiedziała Sophie po chwili.
- Ale dlaczego?- zdziwiłem się.
- Ja nie mogę zostawić Maxa, an pewno się nie zgodzi- plątała się Charlotte.
- Muszę już iść- powiedziała Sophie.
- I ja- dodała Charlotte.
Obie wstały i wyszły.
- Co z nimi nie tak?
- Ja..- zaczęła Łucja- To ich sprawa- dziewczyna wstała i wyszła.
- Co im się stało?
- Nie wiem, ale pogadam z Sophie, a ty zajmij się Łucją- powiedział Charlie.
- A co z Charlotte?- zapytałem.
- Max- zaśmiał się.
....................................................................................................................................
No hej! Mam do was ważną sprawę- widzę, że pod rozdziałami coraz gorzej... jest krucho... A co za tym idzie? Że będę wstawiać rzadziej rozdziały, ponieważ jeśli nikt się nie stara to najwidoczniej ja też nie muszę... Kolejny miał być w czwartek, ale czy tak będzie... wątpię, wiadomo z jakich powodów. Kolejna sprawa jest taka, że zostałam wybrana do pisania ff na grupie o BAM, więc może się tak zdarzyć, że w któryś dzień nie wstawię, ale nie martwcie się- i tak jesteście najważniejsi.. I jeszcze raz dziękuję tym co mnie wspierają, motywują i komentują. Dziękuję to tyle :D
....................................................................................................................................




Jeju jak zawsze cudowny zajebisty post :)
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział
OdpowiedzUsuńCzekam na next
OdpowiedzUsuńJestem tu pierwszy raz i przeczytałam juz wszystkie rozdziały
OdpowiedzUsuń