Tłumaczenie

czwartek, 24 marca 2016

14.

Max:
Znudzony siedziałem na łóżku, kiedy do mojego pokoju wbiegła Charlotte. Płakała. 
Charlotte:
Wybiegłam z pokoju Charliego. Wspomnienia uderzały o moją głowę. Emocje wzięły górę.  Zaczęłam płakać. Udałam się do pokoju Maxa. 
- Charlotte, co się stało?- usłyszałam głos chłopaka, gdy ten mnie zobaczył. 
- Max- podbiegłam do niego i go przytuliłam- Chłopaki chcą nas zabrać ze sobą na koncert- szlochałam.
- To źle?- zdziwił się.
- Chodzi o to, że ten koncert jest w Londynie! Wszystko do mnie wróciło, kiedy się tego dowiedziałam..- nadal płakałam.
- Nie płacz skarbie. Pamiętasz co sobie obiecałaś? Musisz być silna.
- Wiem, ale chyba nie potrafię.
- Potrafisz- chłopak przytulił mnie mocniej- Nie myśl o tym. Nie musisz jechać.
Charlie:
Bez pukania otworzyłem drzwi pokoju Sophie. Usłyszałem szloch.
- Chcesz porozmawiać?- zapytałem nie pewnie. Nie dostałem odpowiedzi, ale i tak podszedłem do łóżka. Dziewczyna płakała. 
- Dlaczego płaczesz?- zaniepokoiłem się.
- Ja..- zawahała się.
- Mi możesz zaufać.
- Okey, ale obiecaj, że nikomu nie powiesz i, że nie będziesz tak jak wszyscy mnie obwiniał.
- Obiecuję. 
Dziewczyna usiadła naprzeciwko mnie i zaczęła opowiadać. 
- Kiedyś mieszkałyśmy w Anglii, dokładnie w Londynie. Mieszkałam z tatą, mamą i Charlotte. Mój ojciec, on..- zadrżał jej głos- on był pijakiem. Bił mnie i Charlotte- teraz już płakała- Przez to byłam zamknięta w sobie, miałam problemy w szkole, nie byłam lubiana. Inni mnie wyśmiewali- złapałem ją za rękę, żeby dodać jej otuchy- Charlotte zawsze się za mną wstawiała, przez co sama miała problemy. Pewnego dnia szłam chodnikiem i zobaczyłam mojego ojca- był pijany. Zataczał się przy samej drodze i nagle on, on- zacięła się. Zaczekałem cierpliwie- on wpadł na ulicę i potrącił go samochód. Nie potrafiłam tam nawet podejść, byłam w szoku. Po chwili wszyscy zaczęli się schodzić. Przyjechała policja i pogotowie. On umarł na miejscu- opuściła głowę- Na drugi dzień, kiedy weszłam do szkoły wszyscy zaczęli szeptać i.. ktoś nazwał mnie morderczynią. Ktoś rozpuścił plotkę, że to ja go zabiłam rozumiesz?- płakała. Przytuliłem ją.
- Dasz radę mówić dalej?
- Tak- powiedziała- Było coraz gorzej. Charlotte mi pomagała i oni się na nią uwzięli, bili, atakowali, obrażali. Ona nie wytrzymała- chciała się zabić- Sophie była załamana- leżała w szpitalu, a ja nadal musiałam to znosić. W końcu odważyłam się i powiedziałam mamie. Od razu stwierdziła, że się wyprowadzamy. Od tamtej pory Charlotte postanowiła cieszyć się życiem i nie przejmować innymi, za to ja nadal nie mogę o tym zapomnieć.
- Ona też nie zapomniała- powiedziałem kiedy skończyła- Nie płacz, proszę.
- Rozumiesz teraz, dlaczego boimy się jechać?
- Rozumiem i nie mam ci tego za złe- przytuliłem ją mocno.
- Dziękuję Charlie.
Leondre:
Łucja leżała na łóżku, patrząc w sufit. Położyłem się obok niej. 
- Co się stało?- zacząłem.
- Mówiłam, że nie chcę o tym rozmawiać.
- Dlaczego?
- Jeżeli Sophie i Charlotte by chciały to by ci powiedziały- westchnęła.
- Okey, ale co jest z tobą? Dlaczego wyszłaś?
- Bo nie chciałam waszych ciągłych pytań. Nie powiem ci czegoś, co mnie nie dotyczy. To ich tajemnice, których nie zdradzę.
- No dobra. Za bardzo na ciebie naskoczyłem. Przepraszam.
- Nic się nie stało.   
- Czyli z koncertu nici?
- Sama nie wiem.. To bardziej zależy od dziewczyn, nie pojadę bez nich.
- Szkoda- powiedziałem.
Charlotte: 
- Pojadę- powiedziałam.
- Co?- zdziwił się.
- Masz rację, obiecałam coś sobie i się nie poddam. Pojadę tam i będę się świetnie bawić. Nic nie ma znaczenia- nie wiem skąd wzięła się moja determinacja, ale Max miał rację. Będę silna i nie będę niczego unikać.
- Jesteś pewna?
- Tal. Muszę porozmawiać z Leo i Charlim.
- Okey- westchnął- Ale później spędzisz w końcu ze mną trochę czasu.
- Jasne- pocałowałam go i wyszłam z pokoju. Pokoje chłopaków były puste, ale znalazłam Charliego u Sophie.
- Chcę jechać- oznajmiłam na wstępie.
- Charlotte ja wiem już o wszystkim i rozumiem- odezwał się Charlie.
Zmieszałam się i jednocześnie zdziwiłam. Sophie mu powiedziała....
- Mimo to chcę jechać. Obiecałam sobie coś i nie zamierzam się tym przejmować.
- Okey, ale..- wskazał na Sophie.
- Możecie jechać beze mnie- powiedziała Sophie.
- Właśnie, że nie! Ty też pojedziesz- powiedziałam- Tego już nie ma, musisz się przełamać
- Ale...
- Żadnych "ale". Charlie powiedz Łucji, że ma się spakować- chłopak nie wyglądał na pewnego, ale skinął głową i wyszedł.
- Lotte wiem, że chcesz dobrze, ale ja...
- Potrafisz tylko tego nie wiesz. Pojedziesz z nami i przestaniesz się smucić, zrozumiano?
Dziewczyna westchnęła.
- Niech ci będzie. Spróbuję.
- Jej!- przytuliłam ją.
..................................................................................................................................
Hej Kochani. Przepraszam was za tą długą nieobecność, ale musiałam sobie wszystko ogarnąć i postanowiłam, że na święta wrócę! I jestem z bardzo emocjonującym rozdziałem <3. Mam nadzieję, że po takim czasie dacie z siebie wszystko <3. Komentujcie myszki <3 <3
 ..................................................................................................................................    

4 komentarze: