Biegłem ulicami co sił. Sophie mnie potrzebuję. Muszę do niej dotrzeć.
W końcu zmachany dobiegłem do jej domu i zapukałem. Po chwili otworzyła mi matka Sophie.
- Gdzie jest Sophie?- wydukałem.
- U siebie- jej mama była zdziwiona, ale usunęła mi się z drogi. Wbiegłem po schodach i bez pukania otworzyłem drzwi pokoju dziewczyny.
- Skarbie- podszedłem do niej.
Sophie:
- Damian!- pisnęłam i rzuciłam się na chłopaka. Trwaliśmy w tym uścisku długi czas.
- Nie chcę, żebyś wyjeżdżała.
- Nie dam sobie rady bez ciebie.
- A ja bez ciebie.
Czułam ciepłe łzy spływające po moim policzku. Chciałam, żeby to był sen, żebym mogła się obudzić..
- Pamiętaj, że nieważne co się stanie zawsze będziemy razem- chłopak złapał mnie za ręce i teraz staliśmy naprzeciwko siebie.
- Dlaczego tak mówisz, kiedy wcale nie jesteś tego do końca pewien?- rzuciłam mu smutne spojrzenie.
- Jestem pewien.
- Nie wcale nie. Będą nas dzieliły kilometry i...
- Zapomniałaś?- chłopak wziął ze stolika nasze wspólne zdjęcie i zaczął czytać, a ja dołączyłam do niego.
- Forever?
- Forever.
- Together?
- Together.
- Kilometry?
- Nie istnieją.
- Bo, gdy jesteśmy razem?
- Wszystko jest możliwe.
- Kocham cię.
- Wiem to, przecież czuję to samo...
Łzy coraz szybciej spływały po moim policzku.
- Nigdy nie zapomnę.. Będziesz mnie odwiedzał?
- A będę mógł?
- Będziesz nawet musiał.
- A, więc będę- mimo bólu uśmiechnęłam się na te słowa.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też Sophie, ja ciebie też..
Charlotte:
Mój telefon zaczął wibrować. Spojrzałam na wyświetlacz. Mama.
- Zaraz wracam- opuściłam pokój Łucji i weszłam do łazienki.
- Halo?
- Charlotte gdzie jesteś?
- U Łucji.
- Rozmawiałaś z Maksymilianem?
- Tak i mam dobrą wiadomość. Łucja jedzie z nami.
- To świetnie. Przypomnij jej, że wyjeżdżamy rano o dziesiątej.
- Przypomnę. Mamo?
- Tak?
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- To nie wróży nic dobrego, ale mów.
- Max jedzie z nami. Stwierdził, że nie puści jej samej- powiedziałam od niechcenia.
- Myślałam, że on pracuję..
- Ma urlop, dlatego pojedzie z nami. Później zdecyduję czy Łucja jest na tyle odpowiedzialna by z nami zostać.
- Dobrze. Dokupię jeden bilet- mama zaśmiała się.
- Mamo, a co jeśli on zabierze Łucję? Nie chcę się z nią rozdzielać- rozpłakałam się.
- Nie martw się skarbie. Coś wymyślimy, a teraz wracaj do domu, bo nie zdążysz się spakować.
- Zaraz będę, pa- rozłączyłam się i podeszłam do umywalki. Obmyłam twarz zimną wodą i wytarłam ją ręcznikiem. Wyszłam z łazienki.
- Musze wracać. Dasz sobie radę?
- Jasne- Łucja uśmiechnęła się promiennie.
- Pamiętaj, żebyście byli u nas rano.
- Będziemy.
- To pa- przytuliłam Maxa- Widzimy się rano. Spakuj się.
- Nie pouczaj mnie młoda.
- Ktoś musi stary- uśmiechnęłam się.
- Jesteś idiotką.
- Życie misiu.. życie- posłałam mu promienny uśmiech i wybiegłam na zewnątrz.
Susan:
Odebrałam telefon od Maxa.
- Halo?
- Maksymilianie? - upewniłam się.
- Tak to ja. Chciałem porozmawiać.
- Już wiem, że jedziesz z nami, nie martw się o to. Dokupię jeden bilet.
- Szybko mnie pani rozszyfrowała. Chciałem zapytać czy to na pewno nie problem. Wiem, że Łucji bardzo zależy, ale nie mógłbym jej puścić samej. Rozumie pani?
- Nie musisz mi się tłumaczyć. Rozumiem to, ale wiem też, że Łucja nie jest jednym powodem.
- Co pani sugeruje?
- Obserwowałem cię Maksymilianie. Na pewno tęsknił byś za Charlotte- roześmiałam się.
Max:
Na słowa Susan stanąłem na baczność. Przełknąłem ślinę.
- To moja przyjaciółka. Pewnie, że bym tęsknił- spróbowałem wybrnąć.
- Dobrze. Powiedzmy, że ci wierzę- kobieta roześmiała się- Nie zapomnij być rano.
- Na pewno będziemy.
- A, więc do zobaczenia.
- Do widzenia- rozłączyłem się i przełknąłem ślinę. Ta kobieta potrafi przyprawić człowieka o zawał...
Charlotte:
Weszłam do domu i zastałam mamę w kuchni.
- Hej skarbie- kobieta podeszła do mnie i pocałowała moje czoło.
- Hej, mamo. Gdzie Sophie?
- Nadal u siebie. Jest u niej Damian.
- Muszę z nią pogadać.
- Charlotte, nie wiem czy to jest odpowiedni moment..
- Nigdy nie będzie odpowiedniego- uśmiechnęłam się smutno i wbiegłam na górę po schodach. Otworzyłam drzwi pokoju Sophie. Ujrzałam, oczywiście, moja siostrę i Damiana przytulonych.
- A, więc do zobaczenia.
- Do widzenia- rozłączyłem się i przełknąłem ślinę. Ta kobieta potrafi przyprawić człowieka o zawał...
Charlotte:
Weszłam do domu i zastałam mamę w kuchni.
- Hej skarbie- kobieta podeszła do mnie i pocałowała moje czoło.
- Hej, mamo. Gdzie Sophie?
- Nadal u siebie. Jest u niej Damian.
- Muszę z nią pogadać.
- Charlotte, nie wiem czy to jest odpowiedni moment..
- Nigdy nie będzie odpowiedniego- uśmiechnęłam się smutno i wbiegłam na górę po schodach. Otworzyłam drzwi pokoju Sophie. Ujrzałam, oczywiście, moja siostrę i Damiana przytulonych.
- Czemu zawsze jak tu przyjdę spotykam was wtulonych w siebie?
- Gdybyś nauczyła się pukać, to może moglibyśmy tego uniknąć- Damian zaśmiał się z goryczą.
- Sophie...
- Nie chce o tym gadać Charl.
- Ale ja chcę. Sophie sprawiasz mamie ból tym co robisz..
- Wiem. Tylko, że ja nie chce znowu wyjeżdżać..
- Zrozum, że nic ci to nie da. I tak pojedziemy. Chociaż spróbuj się ogarnąć i spakuj swoje rzeczy.
- Dobrze.. Dziękuję Charlotte.
- Chodźcie tu moje zakochańce. Wszystko się ułoży- podbiegłam do pary i wgramoliłam się pomiędzy nich. Oboje przewrócili oczami.
Boże jak ja kocham wpychać się pomiędzy nich. To moje ulubione hobby.
.........................................................................................................................
Smutne zakończenie rozdziału, ale nie martwcie się. Nie pierwsze i nie ostatnie xD. Zapraszam do czytania i do komentowania, bo z tym ostatnio słabo :/.
.........................................................................................................................



no no, jest coraz ciekawiej, aż poczułam niedosyt ;33
OdpowiedzUsuńJeju cudowny post :)
OdpowiedzUsuńsuper blog :)
http://spam2506.blogspot.com/2016/02/cos-o-blogu-i-zazdrosc.html
UUU świetne!!! Po prostu kocham Cię My Polish Queen <3 <3 Najlepszy blog <3 <3 Coraz lepszy <3 Jednym słowem zajebisty <3 <3 <3
OdpowiedzUsuń