Tłumaczenie

poniedziałek, 15 lutego 2016

5.

Charlotte:
Szybko się przebrałam w wygodne ubrania:

Postanowiłam dzisiaj pozwiedzać. Łucja zgodziła się ze mną pójść, ale nie udało nam się namówić Sophie.
W holu spotkałam Łucję:
Zeszłyśmy na dół.
- Wychodzimy- poinformowałam mamę.
- Gdzie?
- Połazić bez sensu i jak damy radę natrafić na jakiś skatepark to też się tam zatrzymamy. 
- Dobrze, ale nie wróćcie zbyt późno.
- Jasne.
Przeszłyśmy kawałek miasta, kiedy ujrzałyśmy wesołe miasteczko: 
 
- Chodźmy- Łucja nie mogła go ominąć.
Bawiłyśmy się bardzo dobrze. Kilka karuzel, tuneli, młyn, młot. Później poszłyśmy dalej. Po dwóch godzinach nudnego chodzenia znalazłyśmy skatepark:
 
Łucja zaczęła jeździć na deskorolce. Świetnie jeździ, a ja nigdy tego nie potrafiłam, dlatego założyłam moje rolki i zaczęłam wykonywać triki.
Sophie:
Zeszłam na dół, ponieważ nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Napotkałam tam panią Victorię. 
- Dzień dobry.
- Cześć.
- Pomóc w czymś?
- Nie dziękuję.
- Gdzie mama?
- Poszła na zakupy. Nie mamy nic w lodówce.
- Yhm. A, więc chłopaki przyjeżdżają jutro? 
- W sumie to przed chwilą dzwoniła do mnie pani Karen. Okazało się, że chłopaki są już tutaj i niedługo powinni być w domu.
- Tak szybko?
- Chyba odwołano im jeden koncert- kobieta wzruszyła ramionami.
Nagle usłyszałam otwieranie drzwi.
- No i są- pani Victoria uśmiechnęła się i poszła w stronę drzwi. Stanęłam w progu kuchni. Kobieta przywitała się po kolei z brunetem, blondynem i jakąś kobietą. Zapewne to ona ma na imię Karen.
- A to jest Sophie- usłyszałam. Wszyscy spojrzeli na mnie. Zarumieniłam się.
- Hej- bąknęłam.
- Hej- odpowiedzieli równocześnie. 
Wszyscy weszli do kuchni i usiedli przy stole. Dosiadłam się do nich. Zaczęli rozmawiać. Pani Victoria dokładnie opowiedziała im o mnie, mamie, Charlotte, Łucji i Maxie. Chłopaki wydawali się zadowoleni. 
- Super! W końcu będę mógł pogadać z kimś oprócz Charliego- uśmiechnął się Leo.
- Ej- oburzył się Charlie.
Leo zbył uwagę przyjaciela i wstał. 
- Idę do skateparku. Ktoś idzie ze mną?
- Ja!- Charlie za gestykulował ręką. 
- A ty?- oboje spojrzeli na mnie. 
- Nie dziękuję. Zostanę tutaj- uśmiechnęłam się do chłopaków.
Leondre:
Kiedy doszliśmy do skateparku od razu zacząłem jeździć. Tęskniłem za tym. Nagle poczułem uderzenie. Zobaczyłem dziewczynę. Potknęła się i upadła, ale zdążyłem ją złapać. Pomogłem się jej podnieść do pozycji stojącej.
- Leo? - dziewczyna pisnęła i mnie przytuliła.
Charlotte:
Potknęłam się, ale ktoś mnie złapał. Spojrzałam na chłopaka i oniemiałam.
- Leo?-
- Trafiłem na Bambino?- chłopak uśmiechnął się i puścił mi oczko.
- Tak- wyszczerzyłam się- Jest z tobą...
- Charlie? tak, właśnie do nas idzie- chłopak wskazał na blondyna zmierzającego w naszą stronę. Zszokowana podbiegłam do chłopaka( w miarę możliwości) i go przytuliłam. 
- Jak miło spotkać fanki od razu po trasie- uśmiechnął się blondyn.
Łucja:
Zobaczyłam, że Charlotte z kimś rozmawia. Z daleka, jednak nie było łatwo zobaczyć z kim. Podjechałam bliżej i ugięły się pode mną kolana.
- Leo!? Charlie!?- krzyknęłam i podbiegłam do chłopaków mocno ich przytulając.
- Kolejna Bambino. Mamy dziś niezłego farta- Leo uśmiechnął się promiennie. 
- To moja przyjaciółka Łucja, a ja jestem Charlotte- wtrąciła się moja przyjaciółka.
- Łuszja?- zdziwił się Leondre.
Zaśmiałam się. Uroczo.
- Jestem z Polski- powiedziałam.
Charlie:
Rozmawialiśmy chwilę z dziewczynami. Dowiedzieliśmy się, że to nasze nowe współlokatorki. 
- To co? Wracamy?- zapytał Leo.
- Tak. Robi się zimno- Charlotte złapała się za ramiona.
- Weź moją kurtkę- powiedziałem i ściągnowszy swoje nakrycie, nałożyłem je na ramiona dziewczyny. 
- Będzie ci zimno- dziewczyna się zarumieniła.
- Nie będzie. Nie martw się.
Ruszyliśmy w stronę domu...
Leondre:
Łucja szła lekko z tyłu. Postanowiłem z nią pogadać.
- Jeździsz?- wskazałem na deskorolkę.
- Tak- uśmiechnęła się.
- A, więc chodź- pociągnąłem ją za rękę.
- Gdzie?
- Pojedziemy razem.
Dziewczyna się zgodziła. Jechaliśmy na deskorolkach i wymineliśmy Charlotte i Charliego. Wygłupialiśmy się, gdy nagle Łucja potknęła się o kamień. Zeskoczyłem z deski i złapałem dziewczynę.
- Już kolejny raz dzisiaj ratuje Bambino. Mam niezłe szczęście.
Łucja:
Zarumieniłam się i szybko wstałam.
- Dziękuję.
- Jesteś czerwona- dotknął mojego policzka- Czemu?- zaśmiał się.
- Bo jest zimno- wybrnęłam- I nie! Nie chcę twojej kurtki- dodałam kiedy zobaczyłam jego minę.
- Nie chcesz - wzruszył ramionami- ale i tak ci ją dam.
- Zrozumiałam kiedy ją ściągnąłeś- zaśmiałam się.
Chłopak podszedł do mnie i pomógł założyć nakrycie.
- Dziękuję. A co z blondynkami?- przypomniało mi się. 
Leondre odwrócił się.
- Ruszcie się i chodźcie do nas!- zawołał.
Charlie i Charlotte ruszyli w naszą stronę. Spojrzeli na siebie i przewrócili oczami. 
- Idziemy- Charlotte złapała pod boki mnie i Charliego. Leo dołączył do nas. Szliśmy tak przez ulice. Musieliśmy wyglądać dziwnie...
……..……..........................................................
Kochani! Dla was rozdział przedwcześnie.. W końcu mamy spotkanie.. Od teraz będzie działo się coraz więcej... Zapraszam do komentowania :D
……..……..........................................................

3 komentarze:

  1. O mój boże jaki ten post jest świetny!!! Cieszę się bardzo że nie przestałaś pisać opowiadania bo bardzo dobrze ci to idzie. Czekam na next!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdziały są mega. Czekam na następne. ;*

    OdpowiedzUsuń