Szybko się przebrałam w wygodne ubrania:
Postanowiłam dzisiaj pozwiedzać. Łucja zgodziła się ze mną pójść, ale nie udało nam się namówić Sophie.
W holu spotkałam Łucję:
Zeszłyśmy na dół.
- Wychodzimy- poinformowałam mamę.
- Gdzie?
- Połazić bez sensu i jak damy radę natrafić na jakiś skatepark to też się tam zatrzymamy.
- Dobrze, ale nie wróćcie zbyt późno.
- Jasne.
Przeszłyśmy kawałek miasta, kiedy ujrzałyśmy wesołe miasteczko:
- Chodźmy- Łucja nie mogła go ominąć.
Bawiłyśmy się bardzo dobrze. Kilka karuzel, tuneli, młyn, młot. Później poszłyśmy dalej. Po dwóch godzinach nudnego chodzenia znalazłyśmy skatepark:
Łucja zaczęła jeździć na deskorolce. Świetnie jeździ, a ja nigdy tego nie potrafiłam, dlatego założyłam moje rolki i zaczęłam wykonywać triki.
Sophie:
Zeszłam na dół, ponieważ nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Napotkałam tam panią Victorię.
- Dzień dobry.
- Cześć.
- Pomóc w czymś?
- Nie dziękuję.
- Gdzie mama?
- Poszła na zakupy. Nie mamy nic w lodówce.
- Yhm. A, więc chłopaki przyjeżdżają jutro?
- W sumie to przed chwilą dzwoniła do mnie pani Karen. Okazało się, że chłopaki są już tutaj i niedługo powinni być w domu.
- Tak szybko?
- Chyba odwołano im jeden koncert- kobieta wzruszyła ramionami.
Nagle usłyszałam otwieranie drzwi.
- No i są- pani Victoria uśmiechnęła się i poszła w stronę drzwi. Stanęłam w progu kuchni. Kobieta przywitała się po kolei z brunetem, blondynem i jakąś kobietą. Zapewne to ona ma na imię Karen.
- A to jest Sophie- usłyszałam. Wszyscy spojrzeli na mnie. Zarumieniłam się.
- Hej- bąknęłam.
- Hej- odpowiedzieli równocześnie.
Wszyscy weszli do kuchni i usiedli przy stole. Dosiadłam się do nich. Zaczęli rozmawiać. Pani Victoria dokładnie opowiedziała im o mnie, mamie, Charlotte, Łucji i Maxie. Chłopaki wydawali się zadowoleni.
- Super! W końcu będę mógł pogadać z kimś oprócz Charliego- uśmiechnął się Leo.
- Ej- oburzył się Charlie.
Leo zbył uwagę przyjaciela i wstał.
- Idę do skateparku. Ktoś idzie ze mną?
- Ja!- Charlie za gestykulował ręką.
- A ty?- oboje spojrzeli na mnie.
- Nie dziękuję. Zostanę tutaj- uśmiechnęłam się do chłopaków.
Leondre:
Kiedy doszliśmy do skateparku od razu zacząłem jeździć. Tęskniłem za tym. Nagle poczułem uderzenie. Zobaczyłem dziewczynę. Potknęła się i upadła, ale zdążyłem ją złapać. Pomogłem się jej podnieść do pozycji stojącej.
- Leo? - dziewczyna pisnęła i mnie przytuliła.
Charlotte:
Potknęłam się, ale ktoś mnie złapał. Spojrzałam na chłopaka i oniemiałam.
- Leo?-
- Trafiłem na Bambino?- chłopak uśmiechnął się i puścił mi oczko.
- Tak- wyszczerzyłam się- Jest z tobą...
- Charlie? tak, właśnie do nas idzie- chłopak wskazał na blondyna zmierzającego w naszą stronę. Zszokowana podbiegłam do chłopaka( w miarę możliwości) i go przytuliłam.
- Jak miło spotkać fanki od razu po trasie- uśmiechnął się blondyn.
Łucja:
Zobaczyłam, że Charlotte z kimś rozmawia. Z daleka, jednak nie było łatwo zobaczyć z kim. Podjechałam bliżej i ugięły się pode mną kolana.
- Leo!? Charlie!?- krzyknęłam i podbiegłam do chłopaków mocno ich przytulając.
- Kolejna Bambino. Mamy dziś niezłego farta- Leo uśmiechnął się promiennie.
- To moja przyjaciółka Łucja, a ja jestem Charlotte- wtrąciła się moja przyjaciółka.
- Łuszja?- zdziwił się Leondre.
Zaśmiałam się. Uroczo.
- Jestem z Polski- powiedziałam.
Charlie:
Rozmawialiśmy chwilę z dziewczynami. Dowiedzieliśmy się, że to nasze nowe współlokatorki.
- To co? Wracamy?- zapytał Leo.
- Tak. Robi się zimno- Charlotte złapała się za ramiona.
- Weź moją kurtkę- powiedziałem i ściągnowszy swoje nakrycie, nałożyłem je na ramiona dziewczyny.
- Będzie ci zimno- dziewczyna się zarumieniła.
- Nie będzie. Nie martw się.
Ruszyliśmy w stronę domu...
Leondre:
Łucja szła lekko z tyłu. Postanowiłem z nią pogadać.
- Jeździsz?- wskazałem na deskorolkę.
- Tak- uśmiechnęła się.
- A, więc chodź- pociągnąłem ją za rękę.
- Gdzie?
- Pojedziemy razem.
Dziewczyna się zgodziła. Jechaliśmy na deskorolkach i wymineliśmy Charlotte i Charliego. Wygłupialiśmy się, gdy nagle Łucja potknęła się o kamień. Zeskoczyłem z deski i złapałem dziewczynę.
- Już kolejny raz dzisiaj ratuje Bambino. Mam niezłe szczęście.
Łucja:
Zarumieniłam się i szybko wstałam.
- Dziękuję.
- Jesteś czerwona- dotknął mojego policzka- Czemu?- zaśmiał się.
- Bo jest zimno- wybrnęłam- I nie! Nie chcę twojej kurtki- dodałam kiedy zobaczyłam jego minę.
- Nie chcesz - wzruszył ramionami- ale i tak ci ją dam.
- Zrozumiałam kiedy ją ściągnąłeś- zaśmiałam się.
Chłopak podszedł do mnie i pomógł założyć nakrycie.
- Dziękuję. A co z blondynkami?- przypomniało mi się.
Leondre odwrócił się.
- Ruszcie się i chodźcie do nas!- zawołał.
Charlie i Charlotte ruszyli w naszą stronę. Spojrzeli na siebie i przewrócili oczami.
- Idziemy- Charlotte złapała pod boki mnie i Charliego. Leo dołączył do nas. Szliśmy tak przez ulice. Musieliśmy wyglądać dziwnie...
……..……..........................................................
Kochani! Dla was rozdział przedwcześnie.. W końcu mamy spotkanie.. Od teraz będzie działo się coraz więcej... Zapraszam do komentowania :D
……..……..........................................................




O mój boże jaki ten post jest świetny!!! Cieszę się bardzo że nie przestałaś pisać opowiadania bo bardzo dobrze ci to idzie. Czekam na next!!!
OdpowiedzUsuńRozdziały są mega. Czekam na następne. ;*
OdpowiedzUsuńciekawe ;333
OdpowiedzUsuń