Tłumaczenie

czwartek, 25 lutego 2016

8.

Sophie:
Czułam, że moje oczy są opuchnięte. Próbowałam sobie przypomnieć coś z wczoraj, ale bez skutku. Nawet nie wiem jak znalazłam się w swoim pokoju. Leniwie zsunęłam nogi z łóżka, stawiając bose stopy na podłodze. Udałam się do łazienki w celu poprawy wyglądu. 
Moja twarz była naprawdę w złym stanie. Cała blada i opuchnięta z zaschniętych łzach. Przemyłam ją dokładnie wodą. Ziąb przeszedł przez całe moje ciało. Wzdrygnęłam się. Szybko się ubrałam:
i wróciłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i wzięłam do rąk laptopa. Chciałam zadzwonić do Damiana... 
Nie możesz tego zrobić- skarciłam się w myślach i odłożyłam przedmiot. Podeszłam do parapetu i na nim usiadłam gapiąc się w przestrzeń:

- Hej. Jak się czujesz?- usłyszałam nie pewny głos Charliego. 
- Chyba dobrze- wzruszyłam ramionami.
- Nie wyglądasz- podszedł do mnie i usiadł naprzeciwko. 
- No dzięki- odparłam.
- Nie o to mi chodziło.
- Tak, wiem- uśmiechnęłam się.
- Co z Damianem?
- Nie wiem. Nie odzywał się, a ja się boję.
- Nie zadręczaj się tym. Jakoś to poukładasz.
- Chciałabym się tym wszystkim nie przejmować, być szczęśliwa i cieszyć się z tego, że tu jestem, ale nie potrafię..
- Czemu?
- To trudny temat. Nie chcę o tym rozmawiać. Zwłaszcza teraz.
- Nie nalegam, ale chciałbym ci pomóc.
- Jak?
- Normalnie. Zabiorę cię gdzieś. Musisz chociaż przez chwilę zapomnieć o wszystkich problemach.
- Dobrze- zgodziłam się i razem ruszyliśmy do drzwi. Zahaczyliśmy o kuchnię informując dorosłych, że wychodzimy. 
Charlotte:
Weszłam do kuchni. Nikogo w niej nie było. Wyciągnęłam z lodówki sok i wlałam sobie go do szklanki. 
- Cześć księżniczko- usłyszałam za sobą głos Maxa.
- Hej- odpowiedziałam- Chcesz soku?
- Poproszę.
Nalałam drugą szklankę i podałam ją Maxowi. Usiedliśmy przy stole. Gdy skończyłam umyłam po sobie szklankę. 
- Ale tu cicho- zdziwiłam się.
- Bo nikogo oprócz nas nie ma.
- Jak to?
- Tak to. Sophie wyszła z Charlim, Leo z Łucją poszli do skateparku, a Victoria, Susan i Karen poszły na zakupy.
- Świetnie. I co ja w tym czasie mam robić? Siedzieć z tobą?
- Dokładnie- chłopak posłał mi uśmiech i poszedł do salonu. Ruszyłam za nim siadając na kanapie. Max włączył radio. Muzyka rozbrzmiewała w całym domu, a brat Łucji zaczął tańczyć:
 
 Na ten widok wybuchnęłam śmiechem. Chłopak podszedł do mnie wyciągając rękę.
- Chodź.
Ujęłam ja i zaczęliśmy tańczyć:
- Tańczysz lepiej niż ja- Max wydął usta.
- Bywa- wyszczerzyłam się.
Chłopak przewrócił oczami. 
Nagle okręcił mnie wokół własnej osi, a ja niezdarna potknęłam się opierając o jego klatkę piersiową:
Max patrzył w moje oczy i przysunął się do mnie...
- Max?
- Ciii- zbliżył się do mnie i.... pocałował:
Byłam w szoku i po chwili odepchnęłam go od siebie.
- Co to było?- zapytałam zszokowana.
- Ja... przepraszam- chłopak się zarumienił.
- Max dlaczego to zrobiłeś?
- Przepraszam Charlotte. Ja po prostu... Chyba się zakochałem.   
- Jesteśmy przyjaciółmi..
- Wiem. Przepraszam. Spieprzyłem!- chłopak przeczesał włosy i pobiegł na górę. Byłam w szoku. Nigdy nie myślałam o Maxie w ten sposób. Myślałam, że  jesteśmy przyjaciółmi. Czy ja naprawdę jestem aż tak ślepa? Z drugiej strony kiedy Max mnie pocałował coś poczułam. Coś dziwnego, ale miłego. Kompletnie nie wiedząc co robić pobiegłam do mojego pokoju.
Leondre:
Łucja naprawdę dobrze jeździ. Zaimponowała mi. Coraz bardziej lubię spędzać z nią czas. Mamy niezłe szczęście, że poznaliśmy te dziewczyny, ale nie podoba mi się zachowanie Charliego. Sophie ma chłopaka, a on mimo to próbuje się do niej zbliżyć. Mam nadzieję, że moje przeczucia się nie spełnią...
Charlie:
Postanowiłem, że zabiorę Sophie na kajaki. Zawsze lubiłem sobie popływać, więc mam nadzieję, że jej się to spodoba.
- Gdzie idziemy?- zapytała zaciekawiona.
- Na kajaki.
- Naprawdę? Nigdy nie pływałam na kajakach.
- Zawsze musi być ten pierwszy raz- posłałem jej uśmiech i pociągnąłem za rękę.   
Sophie:
Po chwili znaleźliśmy się przy wielkim jeziorze. Było piękne, a woda była taka przejrzysta..:
Charlie wskazał na wypożyczalnię i ruszyliśmy w tamtą stronę.
Charlie:
Kiedy byliśmy już na kajakach widziałem, że Sophie się denerwuje. 
- Boisz się?- zapytałem.
- Trochę- odparła.
- Nie masz o co się martwić. Pływałem już nie raz.
- I na pewno mnie nie utopisz?
- Nie- zaśmiałem się.
W miarę czasu Sophie szło coraz lepiej. Ciągle się uśmiechała co było dla mnie miłą odmianą.
Sophie:
- Przyjdziemy tu jeszcze kiedyś?- zapytałam kiedy wracaliśmy do domu.
- Jasne- Charlie się rozpromienił.
Nagle moja komórka dała o sobie znać. Spojrzałam na wyświetlacz i uśmiech sam wkradł mi się na usta.
Od: Damian.
Sophie przykro mi, że tak się zachowałem. Musimy porozmawiać. Kocham cię ♥.
- Co cię tak ucieszyło?- Charlie spojrzał przez moje ramie.
Charlie:
Naprawdę chce jej szczęścia, ale kiedy przeczytałem wiadomość zrobiło mi się smutno.
Sophie:
Postanowiłam odpisać.
Od: Sophie.
Za 15 minut na skype xx.
Od: Damian.
Oki.
- Chodź muszę zdążyć- pociągnęłam Charliego za rękę.
- Biegnij. Ja do ciebie dołączę- odpowiedział smutno.
- Na pewno?- zdziwiłam się.
- Tak. Leć- przytulił mnie.
Wzruszyłam ramionami i zaczęłam biec co sił....              
.................................................................................................................................
Hej miśki. Co wy na to, żeby rozdział był przedpremierowo?? Podoba wam się? Zaskoczeni? Chcecie więcej takich zwrotów??
.................................................................................................................................

1 komentarz:

  1. Był super i kocham to czytać ,czekam na kolejne i weny życzę . :) <3

    OdpowiedzUsuń