Gdy wyszliśmy z kina postanowiliśmy iść do parku. O tej porze był on już opustoszały. Trzymając się za ręce spacerowaliśmy alejkami.
- Charlotte?
- Tak?- zapytałam.
- Będę za tobą tęsknił.
- To tylko kilka dni- powiedziałam, chociaż czułam to samo.
- A co potem?
- Potem wrócę i spędzimy razem czas.
- Ale co będzie jak ja wyjadę?
- Dokąd?- zaczynałam się niepokoić.
- Do Polski. Zapomniałaś, że mam tam pracę?
- Ale...- głos mi się załamał- nie możesz!
- I nie chcę, ale muszę.
- Teraz wiem jak się czuję Sophie- powiedziałam.
- Będziemy się widywać. Obiecuję- Max mocno mnie przytulił.
- Okey- wtuliłam się w niego jeszcze bardziej.
- A tak w ogóle to chyba jesteś mi coś winna.
- Ach tak? A niby co?- uśmiechnęłam się tajemniczo.
- Buziaka.
- Hmm... W sumie da się zrobić- powiedziałam przysuwając się do niego. Pocałowałam na niego, gdy nagle spadł obfity deszcz. Już po chwili byliśmy przemoczeni, ale mimo to nie oderwaliśmy się od siebie:
- Chyba powinniśmy się schować- Max oparł swoją twarz o moją:
- Chyba tak- złapałam jego rękę i zaczęliśmy biec.
Leondre:
Gdy spacerowałem chodnikiem wpadłem na grupę fanek. Nie byłem w nastroju na rozmowę z nikim, ale one są wyjątkowe i zasługują na uwagę. Rozdałem kilka autografów, pozowałem do zdjęć. Nagle jedna z nich zadała, niekoniecznie na miejscu, pytanie.
- Leo kto jest na tym zdjęciu z tobą?- podała mi telefon. Przyjrzałem się uważnie. Pamiętam to! Ja i Łucja; Charlotte i Max; Sophie i Charlie w salonie. Mimowolnie uśmiech wkradł mi się na usta.
- To Łucja- powiedziałem.
- Polka? Kim ona jest dla ciebie?- zapytała jedna z dziewczyn.
- Jest z polski. Wprowadziła się do nas wraz z dwoma przyjaciółkami i ich matką.
- Łączy cię z nią coś szczególnego?- kolejne pytania zrzucały mi się na głowę.
- Chciałbym- powiedziałem. Dopiero po chwili do mnie dotarło co zrobiłem- Nic nas nie łączy- dodałem choć wiedziałem, że fanki wiedzą już swoje.
- Tutaj wygląda to inaczej- blondynka znów wskazała na zdjęcie.
- Tylko się wygłupialiśmy- próbowałem się tłumaczyć.
- Ładnie razem wyglądacie- dodała jakaś brunetka- Na pewno niedługo będziecie razem.
Wszystkie równocześnie zaczęły się tajemniczo śmiać.
- Przepraszam was dziewczyny, ale muszę już iść- powiedziałem.
Dziewczyny niechętnie się zgodziły. Przytuliłem jeszcze każdą na pożegnanie i zwróciłem się w stronę domu.
Max:
Do domu dotarliśmy kompletnie przemoczeni. Mieliśmy jedynie nadzieję, że mamy Charlotte nie ma w środku. Po cichu weszliśmy do domu. Nikogo nie zauważyliśmy, więc ściągnęliśmy buty i kurtki, po czym ruszyliśmy na górę. Widziałem, że Charlotte się trzęsie, więc ją przytuliłem. Gdy byliśmy na schodach usłyszeliśmy za plecami głośnie chrząknięcie. Wpadliśmy. Puściłem Charlotte i niepewnie odwróciliśmy się. W salonie stała Susan z założonymi rękoma na piersi.
- Mama?- Charlotte głośno przełknęła ślinę.
- Jak się biegało skarbie?- kobieta z chytrym uśmiechem spoglądała raz na córkę, raz na mnie.
- Eeeee...- dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć.
- Bo my..- chciałem coś dodać.
- Widzę- przerwała mi kobieta- idźcie się wysuszyć i ogrzać. A i jeszcze jedno- dodała kiedy chcieliśmy już iść- Rozmowa was nie ominie- zawróciła w stronę kuchni.
- Jak bardzo wpadliśmy?- zapytałem.
- Po uszy- powiedziała.
Weszliśmy do mojego pokoju. Przytuliłem Charlotte.
- Możesz skorzystać z mojej łazienki. Ja zaczekam- powiedziałem.
- Nie mam przy sobie żadnych ubrań- zarumieniła się- Pójdę do siebie. Widzimy się później- pożegnała się ze mną i wyszła.
Zabrałem suche ubrania i udałem się do łazienki. Po chwili byłem gotowy:
Charlotte:
Czułam się koszmarnie. Wiedziałam, że ten wypad skończy się leżeniem w łóżku. Gdy weszłam do swojego pokoju od razu zabrałam suche ubrania i weszłam do łazienki. Zdjęłam klejące się ubrania i weszłam pod prysznic. Po chwili byłam gotowa:
Wiedziałam, że czeka mnie jeszcze rozmowa z mamą. To nie będzie łatwe...
- Charlotte! Max! Możecie zejść na dół?- usłyszałam głos rodzicielki.
O nie! Serce podskoczyło mi do gardła. Wyszłam z pokoju jak na skazanie. Na schodach spotkałam Maxa. Był zestresowany. Przytulił mnie.
- Wszystko będzie dobrze- uśmiechnął się.
Zeszliśmy na dół i weszliśmy do kuchni. Mama siedziała przy stole.
- Usiądźcie- powiedziała całkiem spokojnie.
Przez chwilę panowała cisza, aż po chwili Max zabrał głos.
- Chciała nam pani coś powiedzieć.
- Tak. To prawda. Dlaczego mi nie powiedzieliście o was?
- Mamo..- próbowałam, ale kobieta mi przerwała.
- Wiem, że myślisz, że ci zakaże się spotykać z Maxem, ale wcale tak nie jest. To porządny chłopak i podejrzewałam, że to się tak skończy, ale nie mogę znieść tego, że mi nie ufasz. Nie powiedziałaś mi o tym..
- Ufam ci- powiedziałam.
- To czego się boisz?- mama była smutna.
Czułam się strasznie. Bałam się, że tego nie zaakceptuje, ale to nie oznacza, że jej nie ufam.
- Bałam się, że tego nie zaakceptujesz. Nie wiedziałam, że ci to nie przeszkadza.
- Następnym razem zapytaj- mama wstała i chciała odejść, ale zagrodziłam jej drogę i ją przytuliłam.
- Mamuś przepraszam. Od dzisiaj będę ci mówiła o wszystkich takich rzeczach. Obiecuję. Kocham cię.
- Dobrze- mama złagodniała- Wierzę ci. Też cię kocham, córeczko.
Puściłam kobietę. Max wstał i stanął za mną. Mama się roześmiała.
- Pięknie razem wyglądacie. Gratuluję- powiedziała po chwili.
- Dziękujemy- odpowiedzieliśmy równocześnie.
- Ale uważajcie! Nie chcę jeszcze zostać babcią.
- Mamo!- zarumieniłam się.
- No dobrze. Możecie iść.
Złapałam Maxa za rękę i udaliśmy się do pokoju. Po drodze zatrzymała nas Łucja.
- Cześć gołąbeczki.
- Hej- przytuliłam przyjaciółkę.
- Musimy pogadać- dziewczyna pociągnęła nas za ręce, prowadząc do pokoju Leo. Na łóżku leżał Leondre obok niego Charlie, a na krzesełku siedziała Sophie.
- O co chodzi?
- Macie jakieś palny na jutro?- zapytała Sophie.
- W sumie to- Max zaczął się uśmiechać. Dźgnęła go łokciem w brzuch.
- Nie- odpowiedziałam.
- To dobrze, bo idziemy na basen wszyscy razem.
- Świetny pomysł- Max uśmiechnął się tajemniczo.
- Max- uderzyłam go w bok.
- No co?
- Jajco! - założyłam ręce na piersi.
- Oj nie obrażaj się- chłopak oparł brodę o moje ramię.
- O której wychodzimy?- zignorowałam go.
- O jedenastej.
- Oki.
.................................................................................................................................
Cześć misie pysie <3. Przepraszam za porę, ale czasu nie było jak zwykle. Oczywiście życzę powodzenia wszystkim szóstakom na jutrzejszym egzaminie. A rozdział dedykuję Kasi <3 <3 Bo to między innymi ona tak mocno mnie motywuję <3 <3 No i tez jutro pisze test :D
.................................................................................................................................




Kckc 💗💗💗💗 i bardzo dziękuję 💘💘💘
OdpowiedzUsuńŚwietny czekam na next
OdpowiedzUsuń